15 STRON ŚWIATA

WYWIADY

ZUZANNA SOLAKIEWICZ – REŻYSER
Podeszliśmy do tworzenia „15 stron świata” w niekonwencjonalny sposób. Najpierw powstała ścieżka dźwiękowa. Według niej stworzyliśmy obrazy w filmie. Ta kolejność tworzenia wynikła z inspiracji metaforami i porównaniami wizualnymi samego Rudnika. W jego dziennikach i notatkach dźwięk, muzyka są opisywane jak coś, co można zobaczyć. Słuchacz nie ma jednak dostępu do tej sfery. Natomiast widz filmu już owszem - ogląda naszą interpretację tego sensualnego i uczuciowego postrzegania muzyki.

ZVIKA GREGORY PORTNOY – OPERATOR
Zdjęcia do „15 stron świata” stanowiły dla mnie ogromne wyzwanie. Zależało mi na stworzeniu za pomocą obrazów dialogu z muzyką Rudnika. Moje zdjęcia nie stanowią ilustracji ścieżki dźwiękowej, nie są też przypadkowymi, abstrakcyjnymi impresjami. Wszystko jest przemyślane tak, aby obraz w połączeniu z dźwiękiem stworzył kolejną warstwę znaczeniową filmu.

MATEUSZ ROMASZKAN - MONTAŻYSTA
Zadanie, którego się podjęliśmy, czyli próba zobaczenia, dotknięcia muzyki, może nasuwać na myśl video art. „15 stron świata” ma jednak strukturę, przebieg, dramaturgię, wyrazistego bohatera. Film w swojej konstrukcji, sposobie filmowania, montażu jest tak naprawdę klasyczny. Dzięki temu, w porównaniu do wielu filmów eksperymentalnych, jest bardziej przystępny i przyjazny w odbiorze dla widza.

MARCIN LENARCZYK - REŻYSER DŹWIĘKU
Po tym jak ukazała się płyta dj LENAR/RePRES, gdzie potraktowałem twórczość Eugeniusza Rudnika jako materiał wyjściowy do przetworzeń i własnych interpretacji, okazało się, że mogę wejść jeszcze głębiej w jego świat. To było nieocenione doświadczenie – możliwość wczucia się w jego sposób myślenia o sztuce, poznania z pierwszej ręki tajemnic jego technik kompozytorskich, wzruszająca wręcz okazja zwrócenia się w każdej chwili do niego z wszelkimi pytaniami. Tak zintegrowanej z moimi własnymi ambicjami i potrzebami artystycznymi pracy nad filmem jeszcze nie przeżyłem.

WERONIKA PELCZYŃSKA – CHOREGORAF
Kompozycje Rudnika, budowane na atmosferze obrazy dźwiękowe, przypominają mi sposób tworzenia dzisiejszych choreografów. W tańcu współczesnym często korzysta się nie z form, tylko z jakości. Pojawia się, oczywiście, forma niosąca znaczenie, ale to ruch, często z początku abstrakcyjny, jest pierwszy. Tworząc choreografię do filmu wspólnie z reżyserką bawiłyśmy się dźwiękiem, rytmem – wyprzedzaniem, ignorowaniem go. Zależało nam na stworzeniu czegoś niejednoznacznego, otwierającego wyobraźnię.

MARTA GOLBA - PRODUCENT
Decyzja o realizacji zdjęć na taśmie 16 mm, choć dzisiaj nietypowa, dla nas była oczywista. W ten sposób chcieliśmy złożyć hołd odchodzącej epoce analogowej. Odchodzącej także w sposób dosłowny. Gdy wykorzystaliśmy potrzebny nam rodzaj negatywu, okazało się, że w przeciągu kilku miesięcy fabryka Fuji w ogóle przestała produkować taśmę filmową. Dwie brakujące puszki, po długich poszukiwaniach, zdobyliśmy w końcu w Wielkie Brytanii.

ERIC WINKER – KOPRODUCENT
Koncepcja filmu spodobała nam się od samego początku. Przemówiła do nas jego wyjątkowość i to, jak bardzo wymagające stanowił dla nas wszystkich wyzwanie. Istotny był też związek z Kolonią, miastem w którym żył i tworzył niemiecki pionier muzyki Karlheinz Stockhausen. To właśnie w jego studiu, w którym kiedyś tworzył wspólnie z Eugeniuszem Rudnikiem, zgrywaliśmy dźwięk do filmu. Współpraca z polską ekipą była fascynującym przeżyciem, które mamy nadzieję wkrótce powtórzyć.